paproch
Spadkowa muzyka z Podlaskiej Sceny TechnoPunk



I usłyszałem, kiedy Baranek otworzył pięść drugą,
I usłyszałem zwierzę mówiące przyjdź, a samo nie przyszło, smutek
I wyszedł koń drewniany barwy modrzewia,
a siedzącemu na nim dano dane odnośnie populacji zająca w Narodowym Parku Tatrzańskim,
by się ludzie wzajemnie zabijali.
I dano mu wieeeeelki miecz

Zespół muzyczno-rewolucyjny jest paprochem w Jego OKNIE - PAPROCH, legenda światowgo punkrockabarteu z miasta PKWN odległego o 666 km od Helu, 444 km od Krakowa, 50 km od granicy, 46 km od Okuninki i 7000 km od Bronxu. Czterdziestu amatorów skondensowanego mleka, Coli Light i cierpkiego ryku silnika.

***

"Nie Wiem"

Ja nie wiem gdzie ja jestem
Ja nie wiem gdzie ja leżę
Ja nie wiem dokąd sięgam
Ja nie wiem ile ważę

Nie wiem Nie wiem Nie wiem Nie wiem
Don't Know Don't Know Don't Know
Ich weiss nicht Ich weiss nicht Ich weiss nicht

Ja nie wiem gdzie ja jadę
Ja nie wiem gdzie Mołdawia
Ja nie wiem w którym mieście
będzie ta przesiadka
(chorus: może w Woli Uhruskiej?)

Nie wiem Nie wiem Nie wiem Nie wiem
Don't Know Don't Know Don't Know
Ich weiss nicht Ich weiss nicht Ich weiss nicht

Tu Zupełnie brak pieniędzy
Tu zupełnie brak rozkładu
Tu zupełnie brak biletu
Tu zupełnie brak przyszłości!!!

Nie wiem Nie wiem Nie wiem Nie wiem
Don't Know Don't Know Don't Know
Ich weiss nicht Ich weiss nicht Ich weiss nicht

Ja nie wiem który dzisiaj
Ja nie wiem który jutro
Ja nie wiem ile dni
zostało do Dnia Zmarłych!!!
(chorus: No future)


***

Drogą odważnych eksperymentów szedł kiedyś każdy z szanujących się Punków. Nie inaczej było w tym przypadku. Paproch uzyskał nową jakość w dwóch kierunkach miejskiej sceny niezależnej - brzmienie nazwane Skowytem Podlasia i smak samogonu nazwany Ulotną Nadzieją ZPOW-Kolejowa.
Historia rozpoczyna się XX wieku, jesienią. Kaleczniak od urodzenia chciał być śmieciem. Był ambitny, więc jego marzenie szybko się spełniło. Namówił do tego jeszcze kilku kumpli z miasta - razem raźniej. Szybko przemianowali się na Punków i założyli 4 kapele. Po kilku dniach milicja skonfiskowała 3 kapele i została im jedna. Nazwali się 'paproch' - tylko wtajemniczeni wiedzą dlaczego (ja wiem - przyp. czaha). Przez pierwsze 3 lata prób żaden muzyk nie miał instrumentu muzycznego, więc próby kończyły się jedynie narzekaniem i biciem się po twarzach, a co za tym idzie - piciem alkoholu. Ale po 3 latach Gwiazda dostał od babci perkusję zamiast wymarzonych rękawic bramkarskich na Gwiazdkę (stąd również pseudo artysty) i cóż było robić... Gwiazda nie został bramkarzem ale artystą. Rozpoczęły się próby. Początkowo Kaleczniak grał na basie (nie lubił rosołu), na którego kupno namówił panią od matematyki w szkole (nie lubiła gulaszu), obiecując procent od przyszłych zysków. Gawryła, który dołączył do zespołu we czwartek, siłą wypchał zza perki Gwiazdę i kazał mu śpiewać. Już w piątek ostro się pokłócili, wg kronikarza grupy padły wtedy słowa: "Gwiazda, ty się lepiej zacznij drzeć do mikrofonu, bo od dzisiaj ja gram na perce ku**e. Jeśli masz Boga w sobie to się mnie posłuchasz". Gwiazda został więc głosem zespołu. Ideologicznie zespół kształtował się pod wpływem myśli Marksa i Hegla. Idolem grupy został Taduesz Kościuszke (nie mylić z Tadeuszem Kościuszko), a barwy klubowe zespołu to granatowy i zielony (zmieniony później na czerwony, żółty i zielony). Największym fanem zespołu został sam Książe Karol.
Połączenie polskich osiągnięć przemysłu spirytusowego i ZPOW w Chełmie (przy ulicy Kolejowej) oraz w niewielkim stopniu elektryki nagłośnieniowej instrumentarium (produkcji rodzimej oraz ZSRR, CSRS, FBI i GPRS) dało piorunujące efekty. Kaleczniak stracił mózg, a Murzyn oko. na szczęscie po jakimś czasie odzyskali, co stracili.
Młodszym amatorom muzyki punk - tzw. gnojom (3-16 lat) należy przypomnieć, że w czasach PRLu nie było legalnych kaset z punkiem, a tzw. milicjant bił każdego punka jaki szedł spokojnie (lub nie) ulicą z winem (lub wódką). O efektach do gitary można było zapomnieć, chyba że się miało na wymianę sprawny odkurzacz lub sokowirówkę (znany był z tego Krzysiek "Cug" Cugowski z Budy Sufleta - później Budki Sufleta, później Budy Suflera i ostatecznie Budki Suflera - pożyczał efekt "BASS TREBLE BOOST DISTORTION" w zamian za pożyczenie odkurzacza lub maszynki do golenia). Dlatego każda płyta z lat 80tych brzmi tak samo, a Cugowskiemu możemy wiele zawdzięczać. Artyści Paprocha sami produkowali efekty, wzmacniacze, przedwzmacniacze, amplitunery, korektory graficzne i zestawy perkusyje. W 1989 roku sprzedali jeden ze swoich projektów pewnemu kupcowi z USA za 1000$. Jak się później okazało, kupiec ów założył firmę Mesa Boogie i stał się multimiliarderem. Muzycy napisali wtedy utwór "Jestem zerem, a on miliarderem". Poszukując sprzętu i miejsca do prób spotkali się z Peaveyem - lokalnym patriotą - jazzmanem, bonzem miejskiej bohemy, królował nad aparaturą nagłośnieniową, znany był z powiedzenia "Nie śmiej się ze mnie". Zresztą nie tylko z tego był znany. Od niego usłyszeli słowa zachęty: "Bóg umarł, nie ma przyszłości". Zachwyceni zaczęli biegać dookoła trzepaka, a następnie poszli grać w garażu w kapsle.

***

"HALICZ 2"

Halicz, musimy go rozwalić
Halicz, on chełmskie domy sławi
Halicz, każdemu krew rozpali
Halicz, gówniany, ale tani
Chcesz się napić, musisz ku**a mieszkać!

Na raty dla stryja i dla taty
Rata dla optymisty i frustrata
Kredyt dla szwaczki i poetki
Pożyczka dla dziwki ketechetki
Chcesz mieszkać, musisz kurwa mieć raty!

Z balkonem to dla mnie rozwiązanie
Z piwnicą, nie powiem, nie pogardzę
Z garażem, no tu już jest full wypas
Z Wyborową wyrzygasz i nie ma przyszłości!!!
Chcesz się napić, musisz płacić!
(chorus: No future, no future, keine keine Zukunft)

***

W gościnnych progach MDKu (Miejskiego Dworca Kolejowego) zespół szybko ewoluował od nieformalnej Grupy Kościelnej Inicjatywy Wielkanocnej do głównej atrakcji licznych konkursów i obwoźnych pokazów zoologicznych. Występowili na scenach okolicznych klubów sportowych, na kolorowych jarmarkach - właśnie jeden z utworów Janusza Laskowskiego poświęcony jest Paprochowi! Aby to udowodnić, przyjrzymy się teraz fragmentowi tekstu Janusza:

... a najbardziej mi żal...
Ref.
Kolorowych jarmarków
I Paprocha w parku
Koncertów pieprzonych
I tańców szalonych
lalala

Koncertowali z WOŚP (Wojsko Ochrony Świętej Pamięci). Grali także w Polonezie, Żuku, Dużym Fiacie, w M60, przy pożarze, przy powodzi, przy ognisku i przy piwie u Bartnika. Nie ważne czy była burza czy słońce, Paproch prezentował swe poglądy i szerzył idee jak szarańcza przez noc. Nie poddawał się. Pewnego dnia do zespołu dołączył Klat, który dostał po dziadku klarnet. Początkowo używał go jako podstawki do stołu, później jako lejka do benzyny używał go ojciec Klata - Nadklat, ostatecznie jednak, po dokładnym umyciu (klarnetu), Klat rozpoczął lokalną karierę jako kolejny muzyk Paprocha. Klat był specyficznym człowiekiem. Kochał ogień. Nawet jeżdżąc samochodem podpalał maskę i jechał. Udało się to nawet sfotografować! W Bochni, gdzie Klat miał ogródek warzywny, przyłapał go miejscowy reporter - Irek Bielenik (na zdjęciu poniżej Klat wraca z Bochni do Chełma).



W obronie wolności słowa PAPROCH zbojkotował nawet koncert na miejskim stadionie! W geście solidarności z zespołem Yapco, którego występ został przerwany przez cenzurę kiedy grali hit wszechczasów "Polska dla Polaków, Ułanbator dla Ułanbatorczan" (inny hit tego bendu to znany "Padła mi komóra"). Dzięki temu Paproch jako jedyny zespół na świecie został zespołem punkowo-skinheadowskim. To zdarzenie zdobyło zaufanie i szacunek Załogi Wiernych Fanów z ul. WOLNOŚCI. Wykres pokazuje jak po owym wydarzeniu wzrosła popularność zespołu (bojkot koncertu odbył się w niedzielę, widać jak wpłynęło to na liczbę fanów w kolejnym tygodniu).


PAPROCH zmienił społeczność punkową swego czasu brzmieniem opartym na szybkim riffie gitary, energetycznej sekcji dętej i rytmicznej oraz szczerej ekspresji wokalisty podkreślonego frazami klarnetu, ognia i tuby kleju. Na zdjęciu poniżej szczery ekspresjonizm perkusisty, który udzielał się również w chórkach; na tym zdjęciu wykonywany jest właśnie utwór "Nie wiem" podczas obchodów 1 rocznicy istnienia Zakonu Bonifaców.


Wtem nadszedł rok 1989... Przemiany dotknęły wszystkich i wiele zespołów punkowych przestało istnieć - nie było już o czym śpiewać... Paproch oczywiście nie stracił swej dawnej siły, wręcz przeciwnie: napisał utwór, który miał podnieść na duchu załamanych Braci Punkowców, których paradoksalnie dosięgnęło to o czym marzyli - No Future stał się faktem :(
***

"Instrukcja"

Ramię w ramię równaj krok!
W pogotowiu trzymaj sok!
Nie daj się wrogom zaskoczyć!
Musisz znów do rowu wskoczyć!
Nie płacz ciągle, nie rezegnuj
Z dołu wyjść to nie jest trudno
No już, dalej, otrzyj łzy
Przestań szlochać, pokaż kły
Pomnij stare dobre czasy
Jak grałeś koncert po lasem
W razie wybuchu atomowej bomby
padnij na ziemię zarzuć pelerynę na siebie
musisz leżeć w stronę wybuchu,
nie na plecach tylko na uchu. Pamiętaj o hełmie na głowie,
o amunicji i kombinezonie,
A kiedy padasz już na ziemię pamiętaj
Nie płacz i nie pękaj
Słyszałeś? No śpiewam - nie stękaj!
Fiuczur jest, nie zapominaj
Kapitalizm to nie kryminał
Uśmiechnij się popatrz na drzewo
Wybuch Bomby to nie Armageddon
Znajdziesz przecież jakiś temat
Choćby dziurawa autostrada A4
Nie ma przyszłości, yea, yea, yea!!!

***

Ciekawostką jest, że utwór powyższy trwał 27 sekund, a ekspresja była wręcz niewyobrażalna. Specjaliści mówią o najlepszym kawałku w historii muzyki PUNK - zachwycają się wielościa znaczeń jakie utwór wyraża. Wielu ateistów zyskało wiarę właśnie dzięki temu kawałkowi. W tekstach PAPROCH nie stronił od ponadczasowych wątków ogrodniczych (np. utwór "Wyplewić chwasty"), egzystencjalnych (sztandarowy "Nie wiem") i apokaliptycznych (zapomniany, bo nigdy nie nagrany kawałek: "Czarne kijki"), nie zabrakło także pierwiastka węgla, wodoru i tlenu. Bezlitosnej krytyce poddał PAPROCH współczesną rzeczywistość w utworach: "Pokój z kuchnią", "Nierządnica" oraz "Spójrz na los". W repertuarze znalazły się się też "Ich Wojna Siekiery" i "Nieśmiertelna instrukcja" Deuteru. Zresztą wielu uważało, że "Instrukcja" Paprocha jest plagiatem "Nieśmiertelnej instrukcji". Zespół DEUTER pozwał nawet PAPROCH do sądu, ale wszystkich odsyłamy do wyroku sądowego na ten temat. Po wyroku bardzo pewnie poczuł się Piła i Murzyn, który polubił nawet wódkę. W dorobkach PAPROCHa znalazły się także utwory do tekstów Eda Stachury i Lecha Wałęsy. Dzięki Wałęsie zyskali sławę w NSZZ Solidarność. Liczne są także odniesienia do osiągnięć legendarnego DESERT DESSERT DESSSSERT, a także zaginionych nagrań z przeszłości grupy. Pewną legendą jest też incydent z kapelą NO MEANS NO. To właśnie Kaleczniak 'wymyślił' dla nich nazwę grupy! Zespoł z zachodu był zafascynowany PAPROCHEM, nazwali się początkowo Papa Roach i zaprosili PAPROCH na koncerty. Paproch koncertując już z np. Davidem Bowie nie miał ochoty grać z jakimś PAPAROACHEM, więc stanowczo odmówił. Kaleczniak (znał już wtedy angielski w stopniu komunikatywnym, chociaż trochę kaleczył - stąd ksywka zresztą) w imieniu zespołu rokrocznie mówił "No" amerykanom, odmawiając wspólnego grania. Po 4 latach Kaleczniak nie wytrzymał i najpierw oberwał wokaliście rękę a potem krzyknął mu w twarz: "NO MEANS NO!!!". A tamten zamiast się załamać i łapać rękę stał zafascynowany i powtarzał "No means no, no means no". Dla uczczenia tego pięknego wydarzenia zmienił nazwę na "No means no" aby po latach przechrzić ostatecznie nazwę na Metallica. Okazało się, że Kaleczniak oberwał rękę Davowi Mustainowi.

Na początku lat 90 PAPROCH stanowił alternatywę dla lokalnych zespołów. Trudna młodzież mogła przychodzić na próby, także Paproch odegrał również pewną rolę wychowawczą. Na jednej z prób było nawet 50000 osób!!! Jak garaż Murzuna to pomieścił? Tego do dzisiaj nie wie nikt. Długo oczekiwana chwila: nagranie materiału płytowego z Piłą w Pile na basie i Agnieszkami z Agatami na organach i batucie w 1993 roku okazało się być ostatnim dźwiękiem i podskokiem grupy. PAPROCH nigdy więcej nie zagrał publicznego koncertu. Grali jeszcze dla własnych rodzin podczas wesel, komunii i chrztów. Ale będąc szczerym, ten nowy repertuar nie błyszczał już tak, jak wcześniejsze hity. W zbiorowej pamięci środowiska alternatywnego PAPROCH wciąż pozostaje żywą legendą.
PAPROCHa tworzyli: Gwiazda - głos, Piotr Fronczewski - gary, Murzyn - gitara, Piła - bas, Tomasz Raczek - gary, Gawryła - bębny, Kaleczniak - bas, Gabriel Fleszar - gary, Klat - klarnet, Agnieszki - chór, Agaty - batuta. Gitara basowa z PAPROCHa wciąż jeszcze służy w NO MERCY - można nią zablokować drzwi do WC.


PUNK NOT DEATH



Wasze komentarze:

Twoje Nazwisko:

Twój komentarz:

pozostało znaków


Legendy | Strona główna